Jesienny spacer21 październik 2010
Zwykło sie mówić, iż jesień to czas wyciszenia i przygotowania do zimowej pory. Czy musi to jednocześnie oznaczać brak aktywności w naszej swerze uczuciowej? Chyba nie. A nawet z całą pewnością można temu zaprzeczyć.

Wrzesień to miesiąc, gdzie już całkowicie przestawić się musimy z trybu wakacyjnego, na tryb pracy. Tak, tak - niczym machina zaprogramowana na odpowiednie działanie w zależności od sytuacji, tak samo i my dostosowujemy się do wszelkiej maści świąt i pór roku. Jednak jesień we wrześniu dopiero się zaczyna. A jak bardzo zaawansowana jest w swojej wędrówce do naszego świata, mówią nam po prostu o tym spadające z drzew liście. I teraz - właśnie teraz, pod koniec października możemy cieszyć się wszelkimi kolorami, które swą ciepłą barwą działają na nas optymistycznie. Czerwienie i żółcie mogą być inspiracją do powstawania jakiegoś romantycznego dzieła literackiego, ale i mogą stanowić bodziec dla nas samych do plenerowego uprawiania randkowych schadzek. Dobrze wiemy wszyscy jak się czujemy brodząc w stosie szelestu. I niczym nieświadomy nawrót do dzieciństwa mamy ochotę kolekcjonować barwne i rozmaite w kształcie liście. Tyle, że tym razem możemy robić to wspólnie z ukochaną osobą.
Podświadoma chęć bliskościOczywiście relacje robią się bardzo ciepłe. Muszą takimi się stawać w obliczu tak wielkiej i widocznej zmiany otoczenia. Wiemy też, że za chwilę, za kilka tygodni wszystko się zmieni i nadejdzie nieco szarości. Cieszymy się więc tym bardziej obecną przyrodą. Jest tylko jeden warunek: trzeba wyjść z domu. Narzekanie na zimno i przesiadywanie na kanapie przed telewizorem (choć w dobie tak znakomitych filmów nie twierdzimy, że nie jest to czasem przyjemne), nie ułatwi nam zdobywania nowych doświadczeń. A te wcale nie muszą się kończyć na parkowym przepychaniu się łokciami w tłumie innych par. No tak - skoro my wpadliśmy na pomysł spaceru, z pewnością inni zrobią podobnie. Jesienne powietrze ma jednak to do siebie, że potrafi zagnieździć się w każdym zakamarku miasta. Nawet w tych okolicach, gdzie zwykle nie chodzimy. Zamiast więc ławkowych tuleń, można się przejść brzegiem rzeki, dokładnie zwiedzając jej zakola, zobaczyć jak wyglądają podwórka w starych kamienicach i które posiadają to stare lipy. Znajdźmy gdzieś jeszcze otwartą kawiarnię, albo ostatnie spektakle na świeżym powietrzu. A jeśli umawiacie się już bezpośrednio w plenerze, to panowie zaplanujcie ostatnie kilkaset metrów, które dziewczyna przebywa do punktu spotkania, w otoczeniu leciwych platanów. I nawet jeśli miała zły humor na początku, to zaduma i piękno szybko go przegoni.
Co rok zresztą ten temat wraca i z pewnością wiecie co robić. Nadmienić jedynie można też tyle, że niskie polskie góry (np. Karkonosze), są o tej porze po prostu niesamowite. Weekend na szlaku? Nocleg w schronisku? Wiemy, że Wam się spodoba :)