Szukając sekretnego klucza30 maj 2010

Randki Etiuda nie chcą być tylko kojarzone z cukierkowym doborem partnerów i słodzeniem jakie to związki cudowne nie są. Bo oczywiście są :) Ale chcemy też zwracać uwagę na rzeczy zwyczajnie codzienne, które zawsze występują w relacjach damsko-męskich, ale o których potocznie zwykło się nie mówić. Część więc publikacji będzie dotyczyła rzeczy lekkich i przyjemnych, a ta pozostała część traktować ma o tym, o czym powinniśmy cały czas pamiętać. Poniższy tekst rozwija nieco temat z poprzedniej publikacji "Zostawić Las Vegas".


Zawsze, kiedy upływa trochę czasu wszystko się zmienia. Może nie od razu wszystko, ale z pewnością wiele rzeczy, które cieszyły nasz związek, odchodzą w zapomnienie i zupełnie przepadają. O jakim terminie tutaj piszemy? Pół roku. Nie? No dobrze - rok. Też nie? Oczywiście, że nie. Zazwyczaj potrzeba kilku przynajmniej lat, zanim opadnie już poczucie, że już się sobą nacieszyliśmy. A jeśli komuś z nas dzieje się to po kilku miesiącach, należy kompletnie przestawić nasze nastawienie względem partnera, bo po prostu coś nie gra.

O jakich "stratach" emocji lub więzi można jednak tu mówić? Przecież jest wszystko dobrze. Wychodzimy na spacery, spędzamy wspólnie czas przed telewizorem, na święta jedziemy do naszych rodzin, a urodziny zawsze obowiązkowo z jakimś prezentem. Itd. Itp. No właśnie. A gdzie spontaniczne przygotowanie kisielu i zjedzenie go na podłodze w kuchni. Gdzie zakup maskotki w przypadkowym sklepie, kiedy szliśmy na spotkanie z naszą dziewczyną lub żoną? A romantyczny weekend w innym mieście, ot tak po prostu bez okazji? A częsty uśmiech, mówienie o tym jaki nasz partner /ka są cudowni? A słowa "kocham Cię" wypowiedziane nie z przymusu, ale z głębi siebie? A wybiegnięcie na scenę teatru podczas spektaklu i szalony okrzyk radości na cześć naszej drugiej połowy.... - no tu może trochę przesadziliśmy.
Niemniej z biegiem czasu zanikają pewne rzeczy, które to własnie na początku znajomości były dla nas chlebem powszednim. Naturalnym wydawało się staranie i zaskakiwanie siebie nawzajem. Dlaczego takie rzeczy zanikają?

Bezpieczniej, ale czy lepiej?
Częściowo za taki stan rzeczy odpowiada sama przyroda. To ona podczas starania się o względy partnera karze nam być kreatywnym właśnie na początku. Ale skoro już jesteśmy w stałym związku, to teoretycznie nasz cel częściowo jest już zrealizowany. Znamy się już na wylot, wiemy czego się spodziewać po naszej ukochanej osobie. Te same reakcje uczuciowe i schematy dnia powodują zmianę naszych celów. Zamiast skupić swą energię na podtrzymywaniu dobrych relacji, robimy zwyczajnie mechaniczne podtrzymywanie związku. Co zresztą działa z punktu widzenia materialnych korzyści, ale już nie koniecznie może sprawiać nam przyjemność.
Drugą rzeczą, która przyczynia się do zaniku rozwoju związku jest po prostu brak pomysłów na dokonywanie tego. Wydaje nam się, że opisane wyżej "oglądanie TV" wystarcza by zaspokajać wspólne potrzeby rozrywki i wzajemnego przeżywania chwil. Po prostu nie wiemy, że możemy sięgać po więcej. A przecież im więcej rzeczy dokonaliśmy wcześniej, tym lżej powinno nam być wymyślać nowe inspiracje. Prawda, że wyjazd na zorganizowaną przez jakiś klub z Waszego regionu wycieczkę rowerową, da nam wiele tematów do rozmów? Co więcej - w tak prostym przykładzie wogóle nie musieliśmy na nic się silić. Bierzemy rowery, wychodzimy rano na plac, zaopatrując się w dobre jedzenie i przygodę mamy już ustawioną.
Więc może i stabilność w związku jest bezpieczna, ale na pewno w końcu zabraknie nam świeżości. Nie jest więc lepiej poddawać się urokowi dnia, a raczej czynnie w nim uczestniczyć.

Przygoda kontra "małe smaczki".
Wielkie organizowane przez nas samych wycieczki, albo przyjęcia niespodzianki, wykupywanie kursów marzeń dla naszej ukochanej, nie powinny być tymi jedynymi rzeczami jeśli chodzi o kreatywność. Wśród dużych przygotowań, które wymagają planowania, ale które z pewnością sporą częstotliwością nie mogą zaskakiwać, z uwagi na niemały angaż z naszej strony, powinny się znaleźć i zwyczajnie spontaniczne momenty. Takie których nagrodą jest uśmiech ukochanej, albo okrzyk radości ukochanego. Można więc wyjść z koszykiem piknikowym do parku na godzinkę i raczyć się świeżymi winogronami i - dyskretnie - lampką wina. Można też kupić małą kolekcję czegoś, o czym nasz partner dawno zapomniał, a przywoła to wspomnienia z dzieciństwa. Każda z czynności, tak niewiele od nas wymagająca, będzie działała na Wasze relacje przez wiele, wiele lat.

Czy ciężko ruszyć taki temat w partnerstwie, gdzie przez 10 lat nic się nie działo? Zapewne tak. Będziemy czuć się nieswojo, przede wszystkim dlatego, że druga osoba może nas wyśmiać, albo zareagować w sposób, który sprawi nam przykrość. Ale powiedzmy sobie od razu, że faktycznie może tak być. Nastawmy się w małym procencie, że możemy być odrzuceni, a ułatwi to nam przełknięcie ironii i nie zniechęci wcale przed podjęciem kolejnych prób, na jakby nie było: szukaniu przyjemności dla nas obojga. Mały sekret też tkwi w tym, że im naturalniej będzie to wyglądało, tym łatwiej osiągniemy nasze zamierzenie. I należy pamiętać, że cel lepiej osiągnąć działając, niż mówiąc o nim. Nie pytajmy więc czy nie przeszlibyśmy się jakiś koncert, tylko kupmy bilety i zaskoczmy już czymś gotowym.

 

Randki flirt, anonse
copyright 2009-2011 Etiuda