Wspólne zainteresowania1 czerwiec 2011

Wielu z Was niejednokrotnie zastanawiało się podczas poszukiwań partnera lub partnerki, czy ma to być osoba o podobnych, a może takich samych jak nasze zainteresowania? Czy istnieje jedna i ta właściwa odpowiedź na to, z kim powinniśmy budować relacje? Cóż sami zapewne czujecie, że to nie może być takie proste.

W gąszczu zainteresowań i wszelkiej maści hobby, jest wielce prawdopodobny fakt, że nawet jeśli dobierzecie się z kimś o podobnym profilu pasji, to może się okazać, iż nie jest wcale to idealne rozwiązanie. Przykład? Jesteś pisarką powieści, a on publicystą-dziennikarzem. I ten pierwszy raz kiedy usłyszeliście, czym zajmuje się druga osoba, wydawał Wam się wygranym losem na loterii. Bo nie dość, że się sobie podobaliście, to otrzymujecie w prezencie te same pasje. No... przecież oboje piszemy. Prawda? Razem będziemy realizować pomysły i wspierać się w kreatywnej twórczości. Wspólnie będziemy bić się o komputer, czy wygodne pisarskie stanowisko w domu, aby jak najszybciej przelać myśli na słowo pisane. Prawdopodobnie jednak będziesz to tylko robić Ty - która zajmujesz się pisaniem beletrystyki. On będzie większość czasu spędzał w terenie na zbieranie danych do swojego nowego artykuły, który to zresztą napisze zapewne w dziennikarskiej siedzibie. Wyszłoby tu na to samo, jeśli jedno byłoby pisarzem, a drugie inżynierem silników okrętowych. Przynajmniej pod względem wspólnego spędzania czasu.



Co nam więc daje fakt, że dobieramy się podobnie? I dlaczego część z nas to robi?
To akurat jest dość jasne. Bowiem zwykle szukamy w drugiej osobie pewnego rodzaju odbicia samego/samej siebie. Skoro my siebie lubimy, to i będzie nam dobrze z osobą, która cieszy się tym samym co my, ba nawet wykonuje ten sam zawód. Sęk w tym, że wszystko tkwi w małych detalach. Bo nawet jeśli uda nam się jakoś pogodzić nasze pisarskie rozbieżności, o których mowa wyżej, to wystarczą codzienne małe słowne docinki, brak uznania, niechęć niesienia pomocy - małe rzeczy zaczną nas na tyle irytować, że fakt dzielenia tego samego hobby może nie wystarczyć by utrzymać zdrową relację. A skoro tak - to wcale podobieństwo zainteresowań nie będzie tym kluczowym czynnikiem. Czy powinniśmy zatem przestać zwracać na to uwagę? Nie do końca. Bo są też i widoczne plusy. Na przykład napiszesz książke, która odniesie sukces. I kto bardziej doceni to niż inny pisarz? Czyż on sam nie wie jak ciężko wykonać jakąś pracę, która będzie gdzieś doceniona? Albo jesteś projektantką ubrań i nagle jakiś duży producent powiedział, że podobają mu się Twoje pomysły. Czyż Twój partner (dajmy na to krawiec) nie powie Ci, że urosłaś w jego oczach? Albo Ty zdobyłeś medal na półmaratonie. Jeśli Twoja dziewczyna, żona, rzuca dyskiem, to z pewnością będzie Cię nosić na rękach. Każde z Was bowiem wie, ile w swojej profesji potrzeba wkładu pracy by odnieść sukces.

Można zatem być razem, ba nawet razem pracować, ale jeśli nie będziecie się tym dzielić, to na nic nie zda się ten miły fakt, że macie wspólne zainteresowania. Jest więcej niż pewne, iż przy odpowiednim podejściu i przede wszystkim nie zamykaniu się w swoim własnym ego, taki dobór może Wam ułatwić wspólne dzielenie życia. Czy to zatem oznacza, że powinniśmy szukać tej drugiej połowy wyłącznie pod własne zainteresowania? Absolutnie nie. Część z nas bowiem lubi być ekspertem we własnej profesji, lubi się dowiadywać nowych rzeczy od drugiej połówki i będzie najzwyczajniej w świecie szukać swojego przeciwieństwa. Byle nie za daleko. Zbyt skrajne dobranie zainteresowań może przynieść częste huragany.



 

Randki flirt, anonse
copyright 2009-2011 Etiuda