Zostawić Las Vegas24 maj 2010
To pierwsze lata naszej młodzieńczości odkrywają przed nami tajemnice miłości, flirtu. Zgłębiamy mistycyzm płci przeciwnej, to co kryje się w tajemniczych spojrzeniach, szeptach, zachowaniach. Każdy kawałek naszego ciała jest ciekawy co się stanie gdy zetkniemy się z drugą osobą. Zaczynają się zmysłowe klimaty, gdy padną czułe słowa. Chłoniemy otoczenie, poznajemy nasze możliwości, bez większego problemu szukamy nowych osób, w przypadku, gdy z kimś nam nie wyjdzie. Nie boimy się wyzwań i szalejemy tak bardzo jak tylko pozwalają nam nasze niezniszczalne ciała. Żyjemy w Las Vegas. Niezależnie czy jesteś z jedną osobą przez kilka lat czy zmieniasz partnerów - spowity/a jesteś jedną myślą: pragnę przeżywać, liczy się tylko tu i teraz.
Pierwsze oznaki zmęcznia, tudzież chęć poznania czegoś więcej niż chwilowych szaleństw pojawią się w zależności od naszych charakterów w wieku 25-30 lat. W pewnym momencie stwierdzimy, iż brakuje nam stałości uczuć, pewności że możemy na kimś polegać w stu procentach i faktu, że tak samo jak my potrzebujemy kogoś - ten ktoś potrzebuje nas przynajmniej w takim samym stopniu. Oczywiście nie wszyscy tak samo sobie układamy pierwsze lata dorosłości. Ale pewne grono z nas - tak.
Wyjścia ze znajomymi do dyskotek i pubów, przyjęć i rwanych imprez zaczynają zanikać już pod koniec lat studenckich. Ilość problemów życia po prostu wypiera inne przyjemności i zamiast myśleć gdzie spotkamy się wieczorem z naszą randką, będziemy musieli stawić się na popołudniową lub wieczorną zmianę w dorywczej pracy. Wcześniej mieliśmy dostęp do automatu, z którego leciały pieniądze, gdy pociągneliśmy za rączkę, teraz musimy sami postarać się o ich zapewnienie. Im prędzej zaczęła się pogoń za mamoną u któregoś z Was, tym lepiej wiecie o czym tu piszemy. A mieć czy nie mieć fundusze na zabawę i podboje miłosne to pierwsze wrota które musimy pokonać. Nie jest to może uczuciowy problem, ale jakże przyziemna, prosta "drobnostka", która sprowadza nas na ziemię. I bynajmniej nie piszemy tu o bardzo hulaszczym życiu. Po prostu zwyczajne przyjemności też kosztują.
Zmienność nastrojów
Jednak największą zmianą jaką u siebie zaobserwujecie będzie po prostu niedosyt doznań, zmęczenie codziennymi zabawami lub rzeczami, które nas rozbawiały, ale nie dawały całkowitej satysfakcji. Można więc przeczytać komedię, ale można i dramat obyczajowy - sami wiecie, co da Wam więcej korzyści. Mając 18 lat powiecie, że to pierwsze, po prostu nie dopuszczając do siebie myśli, że jakieś typowe problemy mogą wypłynąć i do Waszego życia. A mogą. I przekonujecie się o tym właśnie z biegiem lat. Zaczyna do nas docierać, że zmartwienie naszej bliskiej osoby odnośnie faktu czy dostanie w pracy awans czy nie, jest bardzo ważne. A słowa "będzie dobrze" nie do końca wystarczają by w pełni pocieszyć ukochaną / ukochanego. Uczymy się więc poznawać charaktery, reagować na zagrożenia i walczyć z przeciwnościami losu. Nie, nie sami - bo jest Was dwoje.
Akceptacja otoczenia

Tak, wyjechaliście z miasta rozrywki. Macie kogoś bliskiego, a jeśli nie, to z pewnością robicie wszystko by do tego doszło, szukając stałego partnera / partnerki. Jedni są już w związku małżeńskim inni mają dzieci, a jeszcze inni po prostu żyją razem ciesząc się, że mają wspólne mieszkanie. Przyzwyczailiśmy się też do faktu, że na koniec każdego miesiąca nasza domowa kasa jest systematycznie zasilana. Daje nam to poczucie bezpieczeństwa, dostarcza pewności, że lodówka nie będzie pusta, będziecie mogli kupić nowy telewizor, a dzieci wyprawić do przedszkola, szkoły. Wpadacie w rytm codzienności i coraz łatwiej przychodzi Wam wdrażanie się w nowe obowiązki. Rozmowy toczą się zresztą zwykle wokół tego co każde z Was, robiło w pracy. Czasami zainteresuje Was wspólnie jakiś problem polityki, ale i tego co przygotować na obiad - z takim samym angażem. Kurtyna szarości sprowadza wszelkie wydarzenia na ten sam poziom. Nuda i rutyna. Dzień przypomina poprzedni, a rok wydaje się być taki sam jak ten ostatni. Ale o to przecież nam chodziło, prawda? Mieć stały związek i najlepiej jak tylko potrafimy wdrożyć się w schematy życia. Tak. Jednak w zatraceniu szukania stabilności, staliśmy się małym trybem machiny społecznej.
Odkrywanie na nowo
Jesteście ze sobą już kilka lat, wspaniałych lat - tak przynajmniej zwykło się mówić. Nie ważne czy żyjecie w wielkim chaosie czy tylko jesteście rozdrażnieni takim samym porządkiem dnia. To właśnie dzisiaj możecie zabrać żonę na nową projekcję seansu kinowego lub do kawiarni, gdzie odbywa się tematyczny wieczór autorski. "Nie, nie możecie" - powiecie - "Jutro trzeba wstać wcześnie do pracy". Otóż właśnie, nieprawda. Wieczorny powrót do domu z randki na jakiej dawno nie byliście i omawianie wrażeń sprawi, że poczujecie się niesamowicie. Jutro lekko Wam się wstanie, a po powrocie z pracy do domu nęceni wspominaniem chwil, będziecie planować gdzie np. wyjechać na weekend. Nie myślcie, iż stały związek sprawia, że możecie przestać się starać. Problem właśnie jest wówczas, gdy zostawiliście Las Vegas i zapomnieliście zupełnie na czym polega życie. To ciągłe dawanie i branie. Stałe szukanie przyjemności, sprawianie niespodzianek drugiej osobie. Myślisz, że Twoja partnerka lub partner tracą na atrakcyjności z biegiem lat? Nic bardziej mylnego - wszystko dzieje się w naszych głowach. Nie musicie się sztucznie stymulować radością. Możecie sprawić, że lata jakie ze sobą spędzicie będą szaleńcze na inny niż te młodzieńcze, sposób. Przecież jesteśmy starsi, potrafimy więcej, możemy wymyślać bardziej wyrafinowane rzeczy. Do dzieła więc mili Państwo.
Nie pozwólmy odejść radości w żadnym z naszych dni.