Mruknął zamek od drzwi i Kamila weszła do domu. Siatki z zakupami utrudniały jej manewry w ciasnym korytarzu.
- Do diabła - zaklnęła. Odłożyła wszystko w przedpokoju i zaczęła się rozbierać. Kapelusz zgrabnym rzutem pofrunął na półkę nad wieszakiem. Ściągnęła kozaki i przeszła do kuchni. Pierwszą rzeczą na jaką miała ochotę to napić się czegoś ciepłego, a herbata wydała jej się idealnym spełnieniem. Może jaśminowa? Nastawiła wodę i podczas przygotowywania podśpiewywała sobie cicho pod nosem, zerkając na siatki przez otwarte drzwi. Jedną z nich podniosła i położyła na kuchennym blacie. Chwilę szperała w środku i wyjęła zawiniątko. Zastanawiała się co może być opakowane niebieską kokardą i świątecznym papierem. Cóż można dostać od szefostwa na firmowym wigilijnym spotkaniu? Rozwiązała węzeł i otworzyła pudełko, które wyłoniło się spod rozerwanego papieru. Słoń ceramiczny. Heh. Zalała wrzątkiem herbatę. Przyglądała się figurce obracając ją w dłoni. Palcami wyczuwała wypukłość malunków na jego powierzchni. Cóż - najważniejsze, że trąbe ma podniesioną do góry, co zwykło się mówić, iż sprzyja szczęściu. Uśmiechnęła się i odstawiła słonia na najwyższą półkę w szafce, do której chowała rzeczy nie trafiające w jej gusta.
Przeszła do pokoju, palcami muskając wyłącznik notebooka na biurku. Spróbowała łyka herbaty. Przyjemne ciepło rozeszło się po wnętrzu. Dźwięk sygnału z komputera oznajmił, że ma nową pocztę. Usiadła i zaczęła przeglądać wiadomości.
- Reklama.... reklama, kasuj.... od Wojtka życzenia.... reklama, reklama... o, na to czekałam. Uważnie czytała wiadomość od swojej przyjaciółki. Były na dzisiaj umówione na wieczór, nie miały jednak ustalone gdzie się spotkają. Asia napisała jej o knajpce na jednej z tych urokliwych uliczek w Toruniu. Jest na tyle daleko od centrum, że powinno być pusto by móc swobodnie porozmawiać. Obie nie cierpiały hałasu zwykle panującego w takich miejscach, nie wspominając o wszechobecnym tytoniu, którego zapach z ubrania nie schodził, dopóki się go nie uprało. Okropieństwo. Popiła następnego łyka i naszła ją ochota na coś słodkiego. Kruchy, cieńki piernik powinien być tym co idealnie by pasowało. Postanowiła poczekać do wieczora wiedziona myślą, że trzeba dbać o linię. Była w świetnym humorze, szybko jej też szło odpisywanie na listy znajomym. Miała jednak ochotę na nieco pikantniejszą pocztę. Problem jednak polegał na tym, że nikogo nie znała tak blisko, przynajmniej z części męskiej swych przyjaciół. Posiedziała jeszcze trochę przy komputerze, po czym zaczęła robić małe porządki w mieszkaniu. Na tym czas jej zawsze szybko płynął.
* * *
- Aśka! Tutaj jestem. - Kamila ochoczo machała przyjaciółce ze swojego stolika. W kawiarni panował półmrok i ciężko było dostrzec zaraz po wejściu z ulicy kto, gdzie przebywa. Kamila usiadła z powrotem, patrząc jak Asia przechodzi pomiędzy częściowo wypełnionymi stolikami. Ona sama miała już do połowy wypitą jedną kawę i nadgryzione ciastko.
- Cześć - uśmiechnęła się do Asi i serdecznie powitała - aleśmy się dawno nie widziały. Z pewnością będzie dwa miesiące.
- Masz rację, ale obie jesteśmy zajęte, głównie niestety przez pracę, co zbytnio mi się nie podoba - skrzywiła się Asia. - Zresztą, Kamila dziś też nie mogę za długo siedziec, zaraz jestem umówiona, tutaj, niedaleko.
- Czekaj, co pijesz? - spytała Kamila wiedząc zbliżającą się kelnerkę?
- Latte, tylko. A Ty weźmiesz coś jeszcze?
- Tak. - Zwracając się do kelnerki - Jedno Latte poprosimy i raz Earl Grey. Mówiąc do Asi - No właśnie opowiadaj jak to się wszystko układa? Pisałaś, że poznałaś Pawła przez Internet? Ale jak dokładnie? E-mailem, pisaliście do siebie? Nie wprowadziłaś mnie na razie w te szczegóły.
Asia odkładała torebkę na puste siedzenie - Tak, pisaliśmy, tzn nie od początku, bo początkowo musieliśmy się poznać, a raczej znaleźć. Chodziłam po kilku miejscach, gdzie można wyszukiwać różne oferty osób, które chcą kogoś poznać. Tak zwane portale randkowe. A wierz mi kochana jest w ogromnej ilości anonsów w czym przebierać.
- Szukałam, ale nic mnie nie wciągnęło.
- No wiem o czym teraz mówisz, bo spędziłam przy tym naprawdę sporo czasu, ale teraz jestem zadowolona i zobaczymy co będzie dalej - powiedziała Asia.
- No dobra, a jak nic z tego nie wyjdzie - powątpiewała Kamila - tzn nie boisz się jakichś konsekwencji?
- A czego się tu bać - Asia się uśmiechnęła - ile to razy nas podrywano w klubach, a tam to dopiero można się nadziać.
- Nie no jasne, nie mówię, że zawsze dobrze wybieramy. No i jak rozeznałaś Pawła? Długo pisaliście do siebie?
- Kilka tygodni, najpierw w samym portalu. Nie chciałam się już tak od razu ujawniać, mimo, że to ja pierwsza go zagadałam. A później podałam e-mail, a jeszcze później telefon. Długo rozmawialiśmy przed pierwszym spotkaniem.
- A wrażenie? Było tak jak sobie wyobraziłaś? - Kamila coraz bardziej się wciągała w historię.
- Nie do końca, ale byłam na to przygotowana. Tutaj nie ma szans właściwie, by pisząc, czy nawet dzwoniąc do siebie mieć taki obraz jaki jest w rzeczywistości. Ale było fajnie, inaczej niż myślałam, jednak zupełnie w pozytywnym znaczeniu - Asia odebrała latte od kelnerki - Dziękuję - skinęła głową. - Pierwsze dwie randki były w miejscach, gdzie można rozmawiać i gdzie są ludzie dokoła. Dziś zresztą też tak robimy, ale zaraz po operze.
- Dlatego jesteś taka wystrojona - zagadała Kamila.
- Dokładnie. Co tu dużo mówić. Jest dobrze, cieszę się, że spróbowałam, a co będzie dalej to czas pokaże. Nie ma się co zniechęcać, a po prostu starać się coś robić.
1 / 3 następna >